BIP GCI
A A A

O aktywności fizycznej w cieniu wirusa (i nie tylko)

 

Dziś na temat aktywności fizycznej. Dziwny temat – zdawałoby się – jak na rozważania natury psychologicznej, bo cóż ma wspólnego ruch ze światem naszych wewnętrznych przeżyć? Ano ma, i to więcej, niż nam się wydaje.

 

Pisałam już o emocjach i ich wpływie nie tylko na naszą psychikę, ale także na ciało. Przykładem takich emocji są na przykład strach czy złość, które przynoszą znaczne napięcie, widoczne także w naszym ciele pod postacią napiętych mięśni czy ucisku w klatce piersiowej. Znamy z własnego doświadczenia takie objawy stresu, jak szybsze bicie serca, dolegliwości ze strony układu pokarmowego, zasychanie w gardle, zwiększoną potliwość, szybszy i płytszy oddech, lub też – wprost przeciwnie – wstrzymanie oddechu. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że nasze ciało i psychika stanowią jedną całość i często właśnie to pierwsze zauważa i reaguje na coś, co pozostaje jeszcze poza naszą świadomością. Emocje wskazują na nasze potrzeby i mobilizują nas do działania, dodają energii – potrzebnej na przykład do ucieczki czy zawalczenia o swoje. I ta energia uwalnia się właśnie w naszym ciele.

 

Jeżeli potrafimy rozpoznawać w sobie pojawiające się uczucia, nazywać je i odpowiednio wyrażać, wtedy złość czy strach nie czynią nam szkody. Jednak gdy tego nie umiemy – pozostają w nas i dają znać o sobie, często w najmniej spodziewanym momencie. Receptą na to jest, oczywiście, rozwijanie w sobie umiejętności radzenia sobie z emocjami (ich rozpoznawania, nazywania i mówienia o nich, traktowania ich – nawet tych trudnych - jako jednego z ważnych przejawów naszego funkcjonowania). Jednak bardzo ważne jest także stwarzanie okazji do pozbycia się tego nadmiaru energii i napięcia właśnie poprzez ruch, najlepiej intensywny. Trzeba go, oczywiście, dopasować do swoich możliwości. Może być jak najbardziej związany ze sportem, ale może też przybrać formę spacerów, pracy w ogródku, sprzątania czy mycia okien. W przypływie złości, można nadmiar energii wytupać czy wyskakać, a nawet „wytrzepać” z siebie. Ważne, żeby robić to ze świadomością, że w tym wysiłku zostawiamy swoje nieprzyjemne emocje.

 

Nie bez znaczenia jest też fakt, że wysiłek fizyczny uruchamia w naszym mózgu wyrzut endorfin, zwanych hormonami szczęścia. Ich pojawienie się ma dobroczynny wpływ na nasz organizm – wycisza nieprzyjemne emocje, wprowadza w dobry nastrój, zmniejsza odczuwanie bólu, ogranicza odczucie zmęczenia. Endorfiny mają podobny wpływ na nasz mózg, jak morfina, z tą jednak zasadniczą różnicą, że są produkowane przez nasz własny organizm. Stąd też u wielu osób, regularnie uprawiających sport, pojawia się swoiste psychiczne „uzależnienie” od niego.

 

Ruch i wysiłek fizyczny są bardzo istotne także w przypadku dzieci, zwłaszcza tych, u których potrzeba ruchu jest bardzo nasilona. Niezaspokojenie jej powoduje, że dziecko bez przerwy się kręci i wierci, nie umie się skupić na wysiłku fizycznym. Podczas nauki zdalnej oraz izolacji, czy wręcz kwarantanny, może to być szczególnie trudne. Przerwy w szkole pomiędzy lekcjami, zajęcia z wychowania fizycznego, stwarzają okazję do wszechstronnego ruchu – biegania, skakania, wspinania się, czołgania, angażują całe ciało dziecka. W obecnej sytuacji sami musimy zadbać o to, aby dzieci miały odpowiednia dawkę ruchu. Przede wszystkim warto dowiedzieć się, czy dziecko wykonuje ćwiczenia, zalecone przez nauczyciela, jak wykorzystuje przerwy w nauce – na krótką gimnastykę, czy raczej spędza ten czas przed ekranem. Kolejnym krokiem może być wspólne zaplanowanie czasu na wyjście na spacer, co przysłuży się zarówno nam, jak i dziecku. Zachęcajmy podczas takiej wyprawy do chodzenia po ściętych drzewach, przeskakiwania przez kałuże – im więcej mięśni dziecko zaangażuje w wysiłek, tym lepiej. Dobrym sposobem jest też wyjście do ogrodu, gra w piłkę, jazda na rowerze, zabawy z psem.

 

Kolejnym argumentem, przemawiającym za wysiłkiem fizycznym, jest jego wpływ na naszą aktywność poznawczą – uczenie się, zapamiętywanie, myślenie i spostrzeganie uzależnione jest od ruchu. Nasz mózg potrzebuje także przerw i zmian aktywności, a jedną z nich może być właśnie poruszanie się, na przykład w formie gimnastyki. Poza tym, część z nas jest kinestetykami, czyli ludźmi, dla których wiodącym zmysłem jest dotyk i którzy uczą się poprzez ruch. Kinestetyk musi dotknąć, poruszać, samodzielnie coś wykonać. Bardzo ważne jest, abyśmy tego nie hamowali, zwłaszcza u dziecka. Jeżeli ma ono potrzebę kręcenia się i wiercenia podczas nauki, a nie dezorganizuje to całkowicie jego pracy, należy na ten ruch pozwolić. Pomocne może być też odruchowe bawienie się, np. długopisem, rysowanie, zmienianie pozycji ciała podczas nauki, a nawet chodzenie. Dzięki temu nauka będzie efektywniejsza.

 

Czas, w którym obecnie się znajdujemy dla wielu z nas wiąże się z pracą i nauką zdalną, ograniczeniem aktywności fizycznej (również ze względu na liczne obostrzenia i zakazy). Większy bezruch sprzyja nadwadze i innym poważnym skutkom, związanym z funkcjonowaniem naszego ciała. Zazwyczaj zdajemy sobie sprawę z tego, jaki wpływ wywiera ruch na nasze zdrowie fizyczne. Świadomość o wiele szerszych korzyści, może zmobilizować nas do podjęcia pierwszego kroku w stronę zmiany nawyków. A więc ruszajmy się – na zdrowie!

 

psycholog, Karolina Brachaczek