BIP GCI
A A A

Psycholog radzi -konflikty

 

O konfliktach w cieniu wirusa

 

 

W poprzednim artykule pisałam o emocjonalnej bliskości, okazywaniu sobie wsparcia w tym trudnym czasie. Jednak ostatnie tygodnie przynoszą też różne sytuacje konfliktowe w rodzinach, wzrost przemocy domowej. Przyczyn takiego stanu może być kilka.

 

 

Po pierwsze, w sytuacjach stresujących uruchamiamy znane sobie sposoby radzenia. W obecnym czasie – przedłużających się, czy narastających trudności (np. związanych z ryzykiem utraty pracy), mogą one byś nieskuteczne. Może to prowadzić do nasilania się takich emocji jak lęk, frustracja i złość oraz wywoływać w nas większą podatność na zranienie. Jednym ze sposobów radzenia sobie z napięciem może być nadużywanie alkoholu, a to z kolei sprzyja zachowaniom agresywnym, przemocowym.

 

 

Po drugie, wymuszona izolacja zaburza równowagę pomiędzy byciem razem, a byciem oddzielnie. Wielu z nas pracuje czy uczy się zdalnie w domu, przebywamy ze sobą o wiele więcej godzin w ciągu dnia, niż do tej pory. To też może skutkować wzrostem konfliktów i napięć.

 

 

Po trzecie, sytuacja z koronawirusem może być momentem szczególnie trudnym dla związku – konfrontuje nas z tym, co dotychczas myśleliśmy o swojej relacji, a tym, co obserwujemy obecnie – możemy dojść do wniosku, że mało nas łączy, albo że łączy nas… walka między sobą.

 

 

Odpowiedź na pytanie, jak radzić sobie z trudnymi emocjami, to temat na osobny artykuł. Tutaj warto nadmienić, że nikt nas nie uczy o uczuciach rozmawiać. A przecież za zaczepkami, drobnymi złośliwościami, mogą stać konkretne uczucia i potrzeby. Dlatego zamiast reagować na zaczepki, nasilając konflikt, można spróbować porozmawiać o tym, co nas gryzie. Jak ty znosisz tę sytuację? Jak ja sobie z nią radzę? Co ciebie denerwuje? Czy masz jakiś sposób na pozbycie się złości? Jeżeli coś nas martwi, denerwuje, warto o tym powiedzieć „od siebie”, nazwać to, czego potrzebujemy: „Jest mi przykro, kiedy kolejny raz zwracasz mi uwagę, myślę sobie wtedy, że…”, „Martwię się, kiedy się do mnie nie odzywasz”. Gdy tak wyraźnie określimy swój punkt widzenia, mamy większą szansę na uzyskanie porozumienia. Sytuacje, w których tylko wytykamy bliskim ich zachowanie, mogą pogłębiać nieporozumienia. Taka postawa zazwyczaj prowokuje do odzewu w myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak. Postarajmy się zrozumieć domownika, zastanowić się nad jego potrzebami, zamiast go oceniać. Warto też zaczepkę obrócić w żart, rozładować napięcie, nie doszukiwać się w niej ukrytych złych intencji i znaczeń. „Znowu pomidorowa?!” może oznaczać, że w ostatnim czasie rzeczywiście często jemy tę zupę, albo że ktoś za nią nie przepada, albo że jest dziś w złym humorze. Ale możemy też zinterpretować to jako ukryty komunikat: „Jesteś marną kucharką, do niczego się nie nadajesz..” – wtedy konflikt jest raczej nieunikniony.

 

 

Nauczenie się wyrażania swoich potrzeb i emocji wymaga czasu, ale może teraz jest dobry moment, aby zacząć ze sobą o tym rozmawiać. To, czego wszyscy od siebie teraz potrzebujemy, to cierpliwość i wyrozumiałość.

 

 

Warto też zadbać o swoją przestrzeń. Dać rodzinie sygnał, że potrzebujemy momentu tylko dla siebie. Uszanować też taki sam sygnał, wysyłany w naszym kierunku (więcej o tym pisałam w artykule „Jak przetrwać epidemię w dobrym zdrowiu psychicznym?”).

 

 

Chociaż obecna sytuacja jest jakimś sprawdzianem dla związku, nie jest to z pewnością moment na podejmowanie jakichś radykalnych decyzji. To raczej czas na przyjrzenie się naszej relacji, ze świadomością, iż teraz oglądamy ją w trochę krzywym zwierciadle. Zdajmy sobie sprawę z tego z tego, że stres może wyzwalać w każdym z nas różne reakcje. Jedna osoba może się dystansować, wycofywać z relacji, ktoś inny przeciwnie – będzie odczuwał potrzebę rozmowy, przeżywania tego wspólnie. Im bardziej będzie starał się „złapać” drugą osobę, tym bardziej ta będzie „uciekać”. Co można z tym zrobić? Na pewno porozmawiać o tym, co takiego dzieje się w naszym związku, że nie potrafimy się spotkać? Jakie potrzeby i emocje za tym stoją? Jeżeli do tej pory tak nie rozmawialiśmy, albo jest to dla nas trudne, warto zacząć od bardziej neutralnych tematów, na przykład od obecnej sytuacji, a dopiero potem przejść do tego, jakie emocje to w nas wyzwala. Jak sobie z nimi radzimy? A może nie radzimy i potrzebujemy wsparcia drugiej osoby.

 

 

I tak dochodzimy do głębszego tematu, do naszych potrzeb. Zaczepka, prowokacja, może być na przykład wołaniem o zauważenie, szukaniem potwierdzenia, że nadal jesteśmy dla kogoś ważni. To dla nas okazja, żeby rozpoznać, co dzieje się z naszym partnerem, ale też, żeby on dostał taką informację od nas. Będąc w dłuższej relacji przyzwyczajamy się do myśli, że wiemy o sobie wszystko – co druga osoba myśli, co czuje. Może teraz jest okazja, żeby sprawdzić słuszność naszych odczuć i przemyśleń. Posłuchajmy na spokojnie siebie nawzajem, postarajmy się usłyszeć i zrozumieć. Taka autorefleksja może ochronić nas przed narastaniem konfliktu i zachowaniami przemocowymi.

 

 

A jeżeli już do nich dochodzi? Jeżeli prowokacje dotyczą naszych cech, obrażają? Jeżeli pojawia się przemoc fizyczna i chęć dominowania? Gdy w grę wchodzi alkohol, uzależnienie?

 

 

To na co mamy wpływ, to nasza postawa i określenie swoich granic – na co pozwalam, a na co nie ma mojej zgody. Warto zadać sobie pytanie, czy przeżywam tylko bezsilność i rezygnację, czy może coś jeszcze – czy buduję w sobie niezgodę na tę sytuację, złość? Czy moje życie koncentruje się tylko wokół tego problemu, czy mam coś jeszcze? Czy mogę kogoś poprosić o pomoc? Jeśli tak, to kogo? Dorosłych domowników? Bliskich? Sąsiadów? Pomoc społeczną? Policję? A może jest to dobry czas na konsultację, prośbę o wsparcie i wysłuchanie? Na usłyszenie swojej własnej historii? Zwrócenie się o pomoc może być jednym z pierwszych sposobów budowania własnej siły – wymaga przecież stwierdzenia przed samym sobą: mam z tym problem, potrzebuję coś zmienić.

 

 

W przypadku trudności w relacjach, zagrożeniu przemocą, problemach emocjonalnych w związku z izolacją czy kwarantanną, zachęcam do kontaktu telefonicznego pod numerem 33 479 38 29, od poniedziałku do piątku, w godzinach 11.00 – 17.00.

 

Karolina Brachaczek, psycholog